Wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu na sesji wyjazdowej w Bydgoszczy zapadł 21 grudnia 1945 r., w dniu 29. urodzin Zbigniewa Smoleńskiego. Uznano go za winnego, że jako członek „leśnej bandy” przyczynił się do śmierci sześciu żołnierzy Armii Czerwonej na terenie powiatu bydgoskiego. Na karę 10 lat więzienia skazano dowódcę „Żurawia” – Alojzego Bruskiego ps. „Grab”, długoletnie wyroki otrzymali też inni ludzie z jego oddziału.
Bierut niełaskawy
Następnego dnia Smoleński skierował do prezydenta Bolesława Bieruta prośbę o ułaskawienie. „[...] proszę wyznaczyć mnie jako fachmana do czyszczenia pól minowych naszego morza, przez co dołożę swoją cegiełkę do budowy gmachu Rzeczpospolitej” – napisał podporucznik wnosząc o zamianę kary na więzienie. „Nie skorzystam z prawa łaski” – brzmiała adnotacja Bieruta 12 stycznia 1946 r. pod opinią prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego płk. Aleksandra Michniewicza, według którego Smoleński na łaskę nie zasłużył.
Bierut nie tylko nie ułaskawił skazanego, ale również – co rzadko mu się zdarzało – zażądał surowszych kar dla jego współoskarżonych. Na dokumencie umieścił własnoręczną adnotację: „W stosunku do pozostałych skazanych nakazać rewizję wyroku, w celu rozpatrzenia, czy ich łagodne potraktowanie jest uzasadnione charakterem przestępstw przez nich popełnionych”. To przypieczętowało tragiczny los skazanych. Zbigniew Smoleński został rozstrzelany 21 lutego 1946 r. w bydgoskim więzieniu Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy Wałach Jagiellońskich w obecności prokuratora wojskowego kpt. Maksa Austera.
Wskutek ponownego rozpatrzenia sprawy przez dyspozycyjny sąd na karę śmierci został skazany również Alojzy Bruski „Grab”. I w tym wypadku płk Michniewicz nie dopatrzył się podstaw do ułaskawienia. Podobnego zdania był Izaak Klajnerman, naczelnik Wydziału Prawnego Krajowej Rady Narodowej. Bruskiego stracono w więzieniu we Wronkach 17 września 1946 r.
Tragedia całej rodziny
Zbigniew Smoleński (pełne nazwisko Nieczuja-Smoleński) urodził się w 1916 r. we Lwowie, jego ojciec Tadeusz w czasie I wojny światowej służył w austriackiej marynarce wojennej. Kiedy w 1918 r. umarł na „hiszpankę”, Zbigniew wraz z matką przeniósł się do Równego. Uprawiał sport, należał do harcerstwa, chcąc iść w ślady ojca podjął naukę w Szkole Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu. W latach 1936-1939 by zawodowym oficerem Korpusu Morskiego. W 1939 r. na minowcu ORP „Żuraw” brał udział w obronie Helu.
Dostał się do niemieckiej niewoli, przebywał w obozie jenieckim w Woldenbergu. Nie miał kontaktu z najbliższą rodziną. Jego matka Amelia z siostra Wandą zostały wywiezione przez Sowietów do kołchozu w Kazachstanie. Ojciec Leon Gąsior, aresztowany przez NKWD, zginął w Katyniu. Zbigniew po wyzwoleniu obozu wyjechał z kolegą z niewoli ppor. Kazimierzem Wróblewskim na Pomorze. Zdecydował się na wyjazd do Bydgoszczy, bo mieszkała tam jego narzeczona, poznana jeszcze przed wojną.
Nowa konspiracja
- 20 lutego 1945 r. Smoleński zatrudnił się w obozie pracy dla Niemców w Zimnych Wodach. Naczelnikiem obozu, w którym wspólnie z Wróblewskim podjęli pracę był wówczas por. Alojzy Bruski „Grab”, dowódca największego zgrupowania oddziałów AK na Pomorzu w okresie okupacji niemieckiej. Ten szybko wprowadził ich obu również w świat poakowskiej pomorskiej konspiracji i zaangażował do pracy w ramach Delegatury Sił Zbrojnych – mówi dr Alicja Paczoska-Hauke z bydgoskiej Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej, badaczka dziejów podziemia niepodległościowego na Kujawach i Pomorzu.
Bruski zorganizował w obozie w Zimnych Wodach zakonspirowany oddział AK. Realizował wytyczne byłego komendanta Okręgu Pomorskiego AK płk. Jana Pałubickiego „Janusza”, aby gromadzić broń, pozyskiwać informacje o nowym sowieckim okupancie i szkolić ludzi do walki partyzanckiej w ramach Delegatury Sił Zbrojnych. Smoleński współuczestniczył w zaprzysiężeniu członków oddziału „Graba”.
„(…) przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej Rzeczypospolitej Polskiej i o wyzwolenie jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił aż do utraty życia” – tak brzmiał fragment roty przysięgi, którą z ręką na krzyżu składali partyzanci „Graba”. W odpowiedzi dowódca wygłaszał następującą formułę: „Przyjmuję Cię (wcielam Cię) w szeregi Armii Krajowej walczącej w konspiracji z wrogiem o Niepodległość. Zwycięstwo będzie Twoją nagrodę, zdrada karana jest śmiercią”.
Z obozu do lasu
W nocy z 29 na 30 kwietnia 1945 r. około 30 wartowników, już zaprzysiężonych AK, wymaszerowało z obozu do lasu w stronę Emilianowa. Nowy oddział Bruskiego działał zaledwie dwa tygodnie. Na początku maja 12-osobowego pododdziału z ppor. Smoleńskim na czele udał się na rekonesans lasów w okolicy Solca Kujawskiego w poszukiwaniu bezpiecznego zakwaterowania. Podczas powrotu na kwaterę do Leszyc jeden z napotkanych po drodze mieszkańców powiedział partyzantom, że w pobliskiej osadzie sześciu pijanych żołnierzy sowieckich rabuje i gwałci kobiety. „Żuraw” wysłał we wskazane miejsce swoich ludzi. Doszło do strzelaniny, w której wszyscy Rosjanie zginęli.
12 maja 1945 r. Smoleński udał się do Bydgoszczy z zamiarem spotkania się z „Grabem”. Gdy go nie znalazł, wrócił do Leszyc, gdzie zastał obóz partyzancki rozbity i spalony przez Sowietów. Po powrocie do Bydgoszczy bezskutecznie próbował nawiązać kontakt ze swym dowódcą lub z samym komendantem DSZ, płk. Janem Pałubickim „Januszem”.
- 7 czerwca 1945 r. Smoleński został aresztowany w domu przy ul. Sienkiewicza przez funkcjonariuszy WUBP. Z relacji kolegów z więziennej celi wynika, że w czasie śledztwa był „bestialsko torturowany” – dodaje dr Alicja Paczoska-Hauke.
Niespełna osiem miesięcy później ppor. Zbigniew Smoleński „Żuraw” już nie żył. Miejsce pogrzebania zwłok do dziś pozostaje nieznane.
Wyrwać ich z niepamięci
W historii podziemia niepodległościowego rok 1946 jest dla naszego regionu szczególny. W ubeckich aresztach i więzieniach na Pomorzu i Kujawach zamordowano wtedy najwięcej żołnierzy Armii Krajowej, którzy kontynuowali swoją działalność konspiracyjną, komunistów traktowali jak zdrajców ojczyzny i nie godzili się na zależność kraju od Sowietów. Rok wcześniej antykomunistyczne podziemie zbrojne było w Polsce północnej dużo słabsze niż w innych regionach Polski, a w 1947 r. faktycznie zostało już zlikwidowane.
- Wielu tych żołnierzy do dziś nie ma swoich grobów, ani nawet symbolicznych miejsc pamięci, gdzie można by zadumać się nad ich tragicznym losem. Aby wyrwać ich z niepamięci i zawołać po imieniu w 80. rocznicę ich śmierci, IPN w Bydgoszczy opisuje ich życiową drogę, która po 6 latach okropnej wojny przerwana została egzekucją niby w wolnej Polsce. Jeden z nich por. Tadeusz „Ośko” w liście pożegnalnym do żony trafnie to ujął: „Los zakpił ze mnie okrutnie, bowiem prędzej bym się spodziewał własnego udziału w defiladzie zwycięstwa niż tego, że stanę przed polskim plutonem egzekucyjnym” – dodaje dr Alicja Paczoska-Hauke.
Opracował Jarosław Jakubowski
Na podstawie ustaleń i materiałów dr Alicji Paczoskiej-Hauke oraz książki Zdzisława Biegańskiego Sądownictwo i skazani na śmierć z przyczyn politycznych w województwie pomorskim (bydgoskim) w latach 1945-1956, Bydgoszcz 2003





