Miał 21 lat, gdy został rozstrzelany we włocławskim więzieniu. 30 września, 80 lat po egzekucji Mariana Gralikowskiego ps. „Kret”, wspólnie z kujawskim kołem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, oddaliśmy hołd młodemu żołnierzowi podziemia niepodległościowego.
Obchody 80. rocznicy śmierci Mariana Gralikowskiego rozpoczęły się mszą św. w klasztorze oo. franciszkanów przy pl. Wolności. Następnie uczestnicy udali się do I Liceum Ogólnokształcącego im. Ziemi Kujawskiej, gdzie odbyła się prelekcja poświęcona losom żołnierzy podziemia niepodległościowego na Kujawach.
O historii Mariana Gralikowskiego oraz innych osób zaangażowanych w powojenną konspirację opowiedziała dr Alicja Paczoska-Hauke z bydgoskiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej. Wybór miejsca nie był przypadkowy – w murach włocławskiego liceum uczył się m.in. Jerzy Gadzinowski ps. „Szary”, najważniejszy dowódca poakowskiej konspiracji na Kujawach.
W uroczystościach uczestniczyła delegacja Instytutu Pamięci Narodowej Delegatury w Bydgoszczy, przedstawiciele kujawskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, a także rodzina Mariana Gralikowskiego, w tym jego siostrzenica Zofia Wątrowicz z rodziną.
Nie chciał służyć Sowietom
Marian Gralikowski urodził się 1 marca 1925 roku w Mielnicy Małej w powiecie konińskim. Ukończył zaledwie trzy klasy szkoły powszechnej. W wieku 15 lat stracił ojca. Okupację spędził z matką i siostrami w rodzinnej miejscowości.
Na przełomie 1945 i 1946 roku, gdy osiągnął wiek poborowy, wraz z sąsiadem Józefem Jąkalskim ps. „Słoń” opuścił rodzinny dom. Nie chciał trafić do Ludowego Wojska Polskiego, którego kadra dowódcza była wówczas w znacznej części związana z ZSRR. Obaj dołączyli do oddziału Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego przez ich rówieśnika Gabryela Fejchę ps. „Ogień”.
Wkrótce w oddziale doszło do rozłamu. 2 lutego 1946 roku Gralikowski znalazł się w grupie Leopolda Klemeckiego ps. „Kasztan”, „Biały”. W pierwszej połowie lutego uczestniczył w kilku akcjach rekwizycyjnych na terenie powiatu kolskiego, m.in. w gorzelniach w Lubstówku i Wierzbie. Brał również udział w rozbrojeniu posterunku MO w Izbicy Kujawskiej. W czasie tych działań nikt nie zginął.
Zatrzymany podczas obławy
26 lutego 1946 roku Gralikowski został zatrzymany podczas obławy przeprowadzonej przez funkcjonariuszy MO w Błonawach w gminie Sompolno. Ukrywał się tam wraz z Józefem Jąkalskim w zabudowaniach gospodarczych jednego z mieszkańców.
Po aresztowaniu obaj trafili do aresztu śledczego PUBP w Aleksandrowie Kujawskim. Postawiono im zarzut przynależności do Armii Krajowej. Od 19 kwietnia byli przetrzymywani w Więzieniu Karno-Śledczym we Włocławku.
22 sierpnia 1946 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, podczas sesji wyjazdowej we Włocławku, skazał Gralikowskiego na karę śmierci.
Młody partyzant stanął przed sądem wraz z pięcioma innymi osobami. Trzy osoby skazano na śmierć, ale tylko wobec Gralikowskiego nie zastosowano złagodzenia kary. Do dziś nie wiadomo, dlaczego jego wyrok nie został zamieniony na inną karę.
28 sierpnia pozwolono mu jeszcze spotkać się z matką. Kobieta zwróciła się do Bolesława Bieruta z dramatyczną prośbą o ułaskawienie syna. Nie doczekała się odpowiedzi.
Wyrok wykonano wieczorem
30 września 1946 roku o godz. 19.20 Marian Gralikowski został rozstrzelany w Więzieniu Karno-Śledczym we Włocławku. Przy egzekucji obecny był kpt. Henryk Kubler, podprokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Bydgoszczy. Plutonem egzekucyjnym dowodził Stanisław Ratajczyk. Przy wykonaniu wyroku nie było kapelana.
W dokumentach dotyczących egzekucji pojawiło się nawet błędne imię skazanego. Zamiast Mariana wpisano „Stefan”.
Trzy dni później ciało Gralikowskiego pochowano w nieoznakowanym miejscu na cmentarzu przy Alejach Fryderyka Chopina we Włocławku. Matka nie otrzymała informacji o śmierci syna ani o miejscu jego pochówku.
Rodzina poznała prawdę dopiero w 1953 roku. Wtedy na wolność wyszedł Józef Jąkalski „Słoń”, który przekazał bliskim informację o egzekucji.
Pamięć przetrwała
Ostatnim punktem uroczystości było złożenie wieńców pod pomnikiem upamiętniającym Żołnierzy Wyklętych i cywilne ofiary reżimu komunistycznego w Polsce, znajdującym się na dziedzińcu klasztoru oo. franciszkanów.
80 lat po śmierci Mariana Gralikowskiego jego historia ponownie wybrzmiała we Włocławku. Uroczystości zgromadziły przedstawicieli IPN, rodzinę „Kreta”, młodzież oraz mieszkańców miasta. Były okazją do przypomnienia losów młodego człowieka, którego życie zakończyło się w więziennej celi i przed plutonem egzekucyjnym, a także do oddania hołdu ofiarom powojennych represji.